PARAFIA ŚW. KAROLA BOROMEUSZA W STANISZCZACH WIELKICH
PARAFIA ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO W STANISZCZACH MAŁYCH
CZAS ROZPOCZĄĆ NOWY ROK SZKOLNY !
Po słonecznych wakacjach spotkamy się znowu w szkole. Jest to czas dany nam przez Boga. Nie można go zmarnować. Liczy się wasze czynne zaangażowanie, a z nim powiązane są zajęcia w szkole. Sprzyja temu rozpoczynający się rok szkolny, który zaprasza do podjęcia solidnej pracy w szkole, bez której nie zrealizujecie swoich życiowych planów. Wakacje służyły wypoczynkowi, nabraniu sił do przykładania się do każdego szkolnego przedmiotu. W solidnej pracy w szkole i w domu w nowym roku pomaga nam przykład Pana Jezusa. Czas dany nam przez Pana Boga możecie i powinniście poświęcić na pogłębienie przyjaźni z Nim, przez częstą rozmowę, podczas której tak jak Pan Jezus będziecie opowiadali o wszystkim Bogu Ojcu. Na katechezie będziecie poznawać prawdy wiary, umacniać będziecie przyjaźń z Panem Jezusem poprzez częstą spowiedź i Komunię Świętą. Korzystanie z wiedzy naszych nauczycieli, którzy na tej drodze będą waszymi przewodnikami pomoże wam w pogłębianiu znajomości o człowieku i świecie, a także będzie krokiem do przodu w realizacji życiowych planów. Poprzez wytrwałą pracę w szkole i angażowanie się w zajęciach w domu wyrazicie także miłość i wdzięczność Panu Bogu, który was zaprasza do pomnażania talentów. Przychodzimy więc u progu nowego roku szkolnego prosić Boga, naszego najlepszego Ojca, by udzielał nam swych łask, by błogosławił nas i naszym obowiązkom, wysiłkom, naszej pracy. Chcemy właśnie z Nim, z Bogiem rozpocząć nowy rok nauki. Musimy jednak pamiętać, że swoim błogosławieństwem Bóg zawsze nas obdarowuje, zawsze zlewa na nas swe łaski, tylko my musimy je dobrze wykorzystać. „Bez pracy nie ma kołaczy”. To prawda. Nawet jeśli przed klasówką się pomodlisz, ba nawet jeśli przyjdziesz na Mszę Świętą do Kościoła, nic to nie da, jeśli do tej klasówki się nie przygotujesz. Panu Bogu trzeba troszeczkę dopomóc, pokazać Mu, że chcemy Jego pomocy. Tutaj potrzeba wiele wytrwałości. Takiej wytrwałości wam wszystkim życzę w nowym roku szkolnym.
Wasz proboszcz.
ZAMYSŁ ROKU JUBILEUSZOWEGO 2025
„Pielgrzymi nadziei” – to myśl przewodnia Zwyczajnego Jubileuszu 2025. Ogłosił go papież Franciszek bullą Spes non confundit (Nadzieja zawieść nie może). Trwa on w Kościele powszechnym od otwarcia Drzwi Świętych w Bazylice św. Piotra w Rzymie (24 grudnia 2024 r.) do Uroczystości Objawienia Pańskiego w 2026 roku.
Każdy tego typu Rok Święty, ogłaszany przez papieża co 25 lat, stanowi czas szczególnej łaski dla duchowego rozwoju. Zobowiązuje nas do podjęcia odnowy przymierza z Bogiem i codziennego życia. Mając to na względzie i biorąc pod uwagę aktualne uwarunkowania naszego życia, papież wzywa nas do obudzenia nadziei, której źródłem jest miłość Boga objawiona i okazana nam w Chrystusie.
Chrześcijańska nadzieja – tłumaczy papież Franciszek młodym w orędziu na 38. Światowy Dzień Młodzieży – „nie jest łatwym optymizmem ani jakimś placebo dla naiwnych: to pewność, zakorzeniona w miłości i wierze, że Bóg nigdy nie zostawia nas samych i dotrzymuje obietnicy”. Chodzi o nadzieję zbawienia, do której zrodził nas Bóg w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa, to znaczy o nadzieję otrzymania udziału w Królestwie Bożym (por. 1P 1,3n). O tej nadziei czytamy w 387. numerze Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, że jest cnotą teologalną, dzięki której z trwałą ufnością pragniemy i oczekujemy od Boga skutecznej pomocy, pomyślnej przyszłości i szczęśliwego życia wiecznego, dlatego że, jak wierzymy, Chrystus powstał z martwych, dał nam swego Ducha i jest z nami aż do skończenia świata (por. Mt 28,20). Dlatego nadzieja chrześcijańska nie zwodzi i nie rozczarowuje. Opiera się bowiem na pewności, że nic nas nie może odłączyć od miłości Boga (por. Rz 8, 35.37-39). Nie może nas zawieść, ponieważ – wyjaśnia św. Paweł – „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).
Oznacza to, że nadzieja wyznawców Chrystusa karmi się miłością Boga i opiera się na ich wierze. Gdy ta wiara jest żywa, nadzieja chrześcijanina nie ustępuje w obliczu trudności, lecz jest ostoją spokojnego pielgrzymowania do domu Ojca, mimo najróżniejszych zawirowań w świecie i między ludźmi. Wtedy też chrześcijanin jest ukierunkowany na Boga i zjednoczony z Nim na wieki. Nie pokłada nadziei w dobrach doczesnych i ma zdrowy dystans do wszelkich ziemskich zdobyczy; całą ufność pokłada w Bogu, że Pan go wspomoże w każdej sytuacji, w realizacji powołania, w znoszeniu wszelkich trudów życia i osiągnięciu nieba. Dlatego papież woła: „My, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei, trzymajmy się jej jak bezpiecznej i silnej dla duszy kotwicy, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus wszedł za nas” (Hbr 6, 18-20). [I dodaje:] Jest to mocne wezwanie, aby nigdy nie tracić nadziei, którą otrzymaliśmy, aby trzymać się jej, znajdując schronienie w Bogu” (Spes non confundit 25).
W liście zapowiadającym Jubileusz papież mówi wprost o potrzebie przywrócenia klimatu nadziei i ufności w świecie jako znaku nowego odrodzenia, którego wszyscy pilnie potrzebujemy. Ojciec Święty wzywa nas do bycia „namacalnymi znakami nadziei”, mamy bowiem w sobie duży potencjał budzenia nadziei i rozpalania jej w ludzkich sercach. Dzieje się tak wówczas, gdy chrześcijanie okazują miłość, zwłaszcza ludziom w potrzebie, gdy szerzą wiarę w określone dobra duchowe stojące wyżej niż pospolite wartości i gdy promieniują nadzieją w rzeczywistość niewidzialną. Najpierw jednak trzeba obudzić nadzieję w naszych sercach, często dziś skołatanych i przygnębionych. Dlatego w liście zapowiadającym Jubileusz papież tak określa zasadnicze zadanie: „Musimy podtrzymywać płomień nadziei, która została nam dana, i czynić wszystko, aby każdy odzyskał siłę i pewność, żeby patrzeć w przyszłość z otwartą duszą, ufnym sercem oraz dalekosiężnym myśleniem”. Jakże ważny to apel w naszej aktualnej rzeczywistości zamętu i obaw, frustracji i zagubienia, można powiedzieć sytuacji wielkiego kryzysu, który znamionuje zarówno nasze życie społeczne, jak i życie Kościoła. Chodzi o sytuację, gdy coraz trudniej rozeznać prawdę i kroczyć drogą zbawienia. Do tego dochodzi wiele wyzwań, które rodzą się w naszym Kościele i domagają się konkretnych rozwiązań, a budzą w nas wiele niepokoju. Potrzebujemy zwłaszcza wyzwolenia od przywiązania do tego, co doczesne i od tzw. światowej duchowości, która sens życia człowieka sprowadza do poziomu zaspokajania doczesnych potrzeb, pragnień i dążeń, co prowadzi do rozwoju egoizmu i instrumentalnego traktowania drugiego, nawet Boga. Konsekwencją są grzechy przeciw cnocie nadziei: złe pragnienia, lęki, przygnębienie, gnuśność i agresja, która sprawia, że zadajemy sobie nawzajem wiele ran, krzywd, okazujemy sobie wrogość i wykluczamy się nawzajem. Wszystko to zamyka nas w indywidualizmie i niszczy nadzieję, rodząc smutek, który zagnieżdża się w sercu, czyniąc ludzi zgorzkniałymi i niecierpliwymi (por. Spes non confundit 9).
Dlatego trzeba zrobić wszystko, aby Jubileusz był wydarzeniem „żywego i osobistego spotkania z Panem Jezusem, «bramą» zbawienia (por. J 10,7.9)” (Spes non confundit 1). Ponieważ w Nim jest źródło, moc i światło naszej nadziei, dlatego papież podpowiada, byśmy nade wszystko celebrowali miłość Chrystusa Zmartwychwstałego, czyli miłość ofiarną i zwycięską, do której mamy stały dostęp w sakramencie pokuty i pojednania oraz w Eucharystii i do której możemy się przytulić w godzinach adoracji.
Każdy Rok Święty charakteryzuje pielgrzymowanie do Rzymu i jubileuszowych kościołów wyznaczonych w diecezji przez biskupa. Celem jest nasze nawrócenie i uświęcenie przez pokutę, pojednanie i zjednoczenie z Bogiem w świętych sakramentach, przez zyskanie łaski odpustu, czyli uwolnienia grzesznika od wszelkich pozostałości skutków grzechu, a także przez uczynki miłosierdzia. Jubileuszowe pielgrzymowanie ma nam też przypomnieć, że będąc uczniami Chrystusa, nie możemy przechodzić przez życie powierzchownie, jak turyści. W orędziu na 39. Światowy Dzień Młodych papież wzywa nas do podjęcia wewnętrznej wędrówki i głębszego oglądu ziemskiej rzeczywistości, aby nie przysłoniła nam ostatecznego celu życia i drogi wiodącej do niego. Chodzi o spoglądanie oczami wiary i zorientowanie życia na Boga.
† Andrzej Czaja